Budowa domów energooszczędnych
2018-08-17 / Budownictwo / komentarzy

Młodemu człowiekowi trudno dziś uwierzyć w to, co może usłyszeć od starszych, jeśli zapyta ich o upały. Usłyszy mianowicie, że jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku o upale mówiło się, gdy temperatura przekraczała 25°C.

Zimą z kolei codziennością był śnieg i kilka stopni poniżej zera, a od czasu do czasu minus dwadzieścia. Jak to wygląda dziś – każdy widzi i prawie każdy wie, że nijakie zimy i afrykańskie upały latem to rezultat efektu cieplarnianego.

 

Kto odpowiada za efekt cieplarniany?

„No tak, to oni”, mówimy wtedy, mając na myśli przemysł, który bez opamiętania emituje do atmosfery parę wodną, dwutlenek węgla, ozon, metan, tlenki azotu i freony. Tymczasem aż 35% gazów cieplarnianych w Europie emitują… domy jednorodzinne. Tak, to nie tylko „oni”, to także my niszczymy klimat i to także my powinniśmy się opamiętać.

 

Można oszczędzać i nie szkodzić klimatowi

Jedną z dróg wiodących do poprawy sytuacji jest budowa domów energooszczędnych, które nie tylko nie zatruwają atmosfery dymem z kominów, ale i pobierają z zewnątrz mało energii, odciążając tym samym sieć energetyczną. Jest to możliwe dzięki doskonałej izolacji termicznej, wykorzystywaniu energii słonecznej do ogrzewania i przygotowywania ciepłej wody użytkowej, a także odzyskiwaniu każdej kalorii ciepła – także tej wydzielanej przez samych mieszkańców, ba, nawet przez ich zwierzęta domowe. Tak, mechaniczna wentylacja z odzyskiem ciepła potrafi zatrzymywać w domu energię cieplną pochodzącą z dowolnego źródła. Domy zeroenergetyczne, czyli pasywne, wykonywane z prefabrykatów keramzytowych, zapewniają przyjemne ciepło jesienią i zimą, a zarazem nie nagrzewają się przesadnie w upalne letnie dni.

 

Zeroenergetyczny dom to oszczędności i ekologia

Przede wszystkim zaś nie drenują kieszeni swoich właścicieli opłatami za energię niezbędną do ogrzewania. Owszem, są nieco droższe od domów budowanych w tradycyjnej technologii, ale wyższe nakłady na budowę szybko się zwracają w postaci niskich rachunków za ogrzewanie. Zamiast pieców mają pompy ciepła i rekuperację, a panele słoneczne na dachu dostarczają wystarczająco dużo energii, by podgrzać wodę na cele grzewcze i do codziennego użytku. Jeśli do tego dodać termoizolacyjne ściany, dachy, drzwi i okna – efekt może być tylko jeden: koszty eksploatacji domu pasywnego są znacznie niższe niż energooszczędnego oraz tradycyjnego. To się po prostu opłaca.

 

Oszczędności będą rosły z roku na rok

A będzie się opłacało z roku na rok bardziej. I odwrotnie: energia w postaci gazu, prądu czy paliwa stałego będzie coraz droższa. Kto planuje budowę domu, powinien brać pod uwagę nie tylko to, ile energia kosztuje dziś, ale też spróbować sobie wyobrazić, ile będzie kosztowała za pięć, dziesięć czy piętnaście lat. Zwłaszcza w Polsce, która mimo swego bogactwa w węgiel musi go dziś importować, której górnictwo jest w większości przestarzałe, przez co koszty wydobycia węgla (także tego zamienianego w elektrowniach na prąd) są bardzo wysokie i która musi płacić ogromne, stale rosnące kwoty za prawa do emisji CO2 wskutek znikomego udziału energii odnawialnej w bilansie energetycznym.

Portalbudowniczy.pl - Twój dom, Twoje miejsce